Sklepik O nas Galeria Muzyka Księga Gości Strona główna

Kontakt
Press Book
Rider
Linki
Koncerty

ISSA
Sąsiedzi na MySpace

sąsiedzi szanty & folk

Aktualności

Dziękujemy za "Nad Kanałem"!
29 listopada 2017 godz. 09:44



Za nami kolejna edycja naszego festiwalu. Tym razem w innym terminie (25 listopada), w innym miejscu, ale bez naciągania rzeczywistości, możemy powiedzieć, że nadal z klimatem, bo klimat przecież tworzą ludzie, a do tych co roku - odpukać - mamy szczęście.

Siódma edycja Międzynarodowego Festiwalu Morza „Nad Kanałem” gościła w nowym miejscu - Kinie Amok, a razem z nami na scenie zjawili się wykonawcy wyjątkowi, bo bliscy nam bardzo, można rzec - nasi najwięksi muzyczni przyjaciele, z którymi niejeden festiwal prześpiewaliśmy i niejedną noc przegadaliśmy do rana, czyli Szkocka Trupa, Old Marinners, Wbrew Pozorom i Pat Sheridan niespodziankowo, prosto z Irlandii (PAT wielkie DZIĘKI!!).

Zaczęło się oczywiście - jak to u nas - od „all hands”. Zaśpiewaliśmy „Maui”, tym razem jednak było to wykonanie wyjątkowe, bo poprowadził je m.in. autor polskiego tłumaczenia, sam Henryk Czekała, Szkotem zwany (Szkocka Trupa). Obok niego zwrotki zaśpiewali - po angielsku Pat, oraz po polsku kolejno: Arek Rurarz (Old Marinners), Ania Długosz (Wbrew Pozorom) i Marek Wikliński (Sąsiedzi). Oczywiście w refreny wciągnęliśmy publiczność, co zawsze daje od początku takiego pozytywnego kopa i wykonawcom i widzom.

Koncerty rozpoczęła Szkocka Trupa, w której jak wiecie, gra także nasz mandolinista - Kamil. A zaczęli od… „Maui”! Ci, co byli wiedzą, że była to jednak nieco inna wersja. Ci, co nie byli polecamy wyszukanie w sieci. Ciekawa i od razu porwała publiczność do zabawy. Później, kolejno popłynęły piosenki - Szkota ukochane - jego autorstwa oraz innych uznanych żeglarskich (i nie tylko) bardów - J. Porębskiego, A. Koryckiego, Witka Zamojskiego czy Tomka Opoki. Sala się rozśpiewała.

Jako drugi wyszedł na scenę Pat Sheridan! Najpierw nauczył publiczność kilku wersów szant (po angielsku oczywiście), a później z nimi je - prowadząc jako szantymen solo - zaśpiewał. Klasyka klasyki! Moc była z nim! Na trzy ostatnie dołączyliśmy z resztą Sąsiadów. Moc była jeszcze większa!!! Dodajmy, że towarzyszył nam na scenie Adrian Poznachowski, jeden z ojców założycieli, który opuścił Sąsiadów w 2012 roku, ale jeśli tylko jest możliwość, staje z nami na dechach. Dziękujemy Adrianie, żeś ciągle z nami! (Szycha - Rafał Krzysztoń, tym razem nie mógł przyjechać).

Po tej dawce szant wróciliśmy na bardziej folkowe wody, za sprawą grupy ze Skarżyska-Kamiennej - Old Marinners. Arek, Magda, Martyna, Grześ i Andrzej to już uznana na scenie folku morskiego formacja. Bardzo wiele nas z nimi łączy - kochają tradycyjną muzykę, grają w klimatach bardzo podobnych do sąsiadowych, są też, tak ja my, gospodarzem własnego festiwalu „Shantyskar” (na którym gościliśmy już dwukrotnie, cieszymy się, że wreszcie udała się rewizyta, bo to nasi prawdziwi bracia i siostry w szancie :D). Działają już od dziewięciu lat, mają na koncie płytę (z której usłyszeliśmy większość utworów), pieśni kubryku, melodie instrumentalne, a nawet szanty, pomysłowo zaaranżowane i niektóre z własnymi tekstami.

Wbrew Pozorom także są nam bliskie, a właściwie bliscy, bo w tym roku dziewczyny przygarnęły do składu chłopaka - Michała Janerkę (zagrał na basie). Nie wszyscy być może wiedzą, ale grupa działa już od 10 lat!!! Tak, tak. Najpierw był Onyks w pracowni muzycznej naszej Dominiki w MDK w Gliwicach, a po 5 latach dziewczyny, już jako Wbrew Pozorom obrały własną drogę. W tym roku świętują więc 5 i 10-lecie działalności jednocześnie :D WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Na scenie kina Amok zaśpiewały trochę piosenek turystycznych, trochę zahaczyły o klimaty żeglarskie (piękna wersja „Wędrowca” - podobała nam się). Nie zabrakło też utworów autorskich, z ich debiutanckiej płyty „Miliony gwiazd”. Bis jak najbardziej zasłużony.

Przerwa i na koniec Sąsiedzi. Jak było wiecie, dodamy, że znów w kilku utworach z Adrianem i z jedną premierą - „Jutrznia o sen” - w programie (i „sto lat dla Kuby, który wrócił do zespołu i obchodził tego dnia urodziny).

All hands
na koniec to już wisienka na torcie, a co działo się w naszej festiwalowej tawernie - pubie Podwórko - to już niech będzie do wiadomości obecnych. Ci, którzy nie byli niech żałują, bo szantowaniu końca nie było!

Dziękujemy wszystkim za tę edycję, przede wszystkim Wam droga publiczności, za przybycie i wsparcie i za wspaniałą atmosferę, Fundacji Folk24 i Agencji INVINI za całość, niestrudzonej Kasi Majewskiej-Ludwig (Maytur) za dobrego ducha, którego co roku wlewa w to wszystko, Śląskiemu Yacht Clubowi za dekorację, poczęstunek i pomoc wszelaką, dyrektorowi i załodze Teatru Miejskiego i kina Amok za gościnę i cierpliwość oraz Magdzie i Ivano, właścicielom pubu Podwórko za przygarnięcie i poczęstunek nocny :D. Szanowni, Kochani, Wielcy - bez Was by się to nie udało!!!

Było cudnie - czekamy na ósmą edycję i na Was!

Sąsiedzi








CREW ONLY